00.00 sprawdzasz na zegarze. powinnaś iść już spać, bo jutro sprawdzian, ale trzeba jeszcze zobaczyć co na facebooku.. Z zaspanymi oczami patrzysz na ekran.. ,,Nic ciekawego na fb nie ma. Idę spać"-Pomyślałaś. Kładziesz się już do łóżka, gasząc wszystkie światła i zasypiasz. I nagle ktoś do ciebie dzwoni. ty: BOŻE, SPAĆ MI NIE DADZĄ ! - krzyknełaś trochę zła, bo już prawie zasnełaś.
To Louis dzwonił - twój najlepszy przyjaciel. Znacie się od dzieciństwa i często dzwonicie do siebie po nocach, ale przecież wczoraj powiedziałaś Lou że ma nie dzwonić, bo pójdziesz wczejśniej spać.. Pewnie zapomniał, jak znasz życie.
Ty: Lou, mówiłam żebyś nie dzwonił ! Jutro mam sprawdzian i muszę się wyspać...
Lou: Wiem, [T.I] Przepraszam, ale przyjdziesz do mnie jutro przed szkołą? Musze ci coś powiedzieć!-Powiedział trochę podekscytowany Lou..
Ty: Okeyy.. Przyjde. A teraz ide spać. Dobranoc Lou!
Lou: Dobranooc !
I rozłaczyłaś się. Rzecz jasna, nie gniewałaś się na Lou, ze zadzwonił bo przecież to twój przyjaciel. Ale od dawna już, czujesz coś do niego więcej.. Ale on pewnie nie.. Ale kto wie? I zasnęłaś.
TRRR.... Wyłączyłaś budzik.. i spojrzałaś na zegarek.. ,,Taak, 7:00.. Czas do szkoły. Ale najpierw do Lou..''-Pomyślałaś meega zaspana. Zjadłaś śniadanie, spakowałaś się, uczesałaś, umyłaś i ubrałaś. o 7:30 byłaś już przy drzwiach Louisa. Tak tu ładnie.. Zawsze lubiłaś tu przychodzić.
Zadzwoniłaś i Lou natychmisat ci otworzył.
-Czeeść [T.I] ! Nie mogłem się doczekać aż przyjdziesz !! Pokaże ci coś. Chodź !
ty: Janse Lou, ale co takiego się stało?- Zaśmiałaś się.
Louis wyciągną telefon i pokazał ci zdięcie jakiejś dziewczyny. Miała blond włosy, niebieskie oczy i była dość ładna. ,Kto to do jasnej cholery jest?''-Pomyślałaś zdezorientowana.
Ty: Kto to?
Lou: To moja dziewczyna ! Samantha ! Poznałem ją wczoraj. No i od wczoraj jesteśmy parą ! Ona jest taaaka ładna! -Powiedział ci Lou.
Miałaś ochote się rozpłakać. Ty kochasz Louisa.. A on ma dziewczyne. Samanthe. Jest śliczna ! ,, Nie mam szans, aby być z Lou ! Ona jest piękna.. A ja nie! "-Pomyślałaś. Już byłaś taka bliska płaczu. Ale nie chciałaś się teraz rozpłakać. Walczyłaś z myślami.
Lou: No.. i co ty na to? ]T.I]?
I wybiegłaś z domu przyjaciela. Nie pobiegłaś też do szkoły. Nie miałaś ochoty z nikim gadać. Biegłaś do domu. Nie obchodzili cię ludzie, którzy się tobie przyglądali. Nagle ktoś chwycił cię za ręke i zatrzymał. To był Harry. Tak, przyjaciel Louisa. W sumie to był też twoim przyjacielem. Nie takim ja Lou, ale przyjacielem.
Harry: Co się stało [T.I]? Gdzie Louis?
Ty: To nie twoja sprawa Harry! A gdzie jest Louis, to mnie to wogóle nie obchodzi !
Harry: Powiedz co się stało ! Proszę...
Zaczełaś mówić. Zresztą, Hazza obiecał ze nikomu nie powie. Więc opowiedziałaś mu wszystko i rozpłakałaś się jeszcze bardziej. Harry cię przytulił. Wiedział co czujesz.. Rozmawailiście o tym długo, a Harry cię pocieszał. Tak, to cudowny przyjaciel. Teraz nawet większy niż Lou. Ale tylko teraz.
W końcu, poszłaś do domu.. Położyłaś się na łóżku i myślałaś o wszystkim...
,,Lou to mój przyjaciel.. Nie chce go stracić.. Ale nie chce też aby był z jakąś Samanthą. Po jakimś czasie znowu spotkałaś się z Louisem, i wogl. nie wspominałaś o tamtej sytuacji...
Louis: Ej.. [T.I] ? Mam pytanie...Bo ja z Sam, trochę się pokłóciliśmy i.. zależy mi na niej... Chciałbym ją przeprosić.. Ale nie wiem jak...
Ty: ach.. Po prostu daj jej kwiaty.. Zaproś ją na radkę.. Pokaż jak ją kochasz, Lou ! -Powiedziałaś mu to, choć bardzo nie chciałaś.. No, ale to był twój przyjaciel ,więc musiałaś mu pomagać... Louis bardzo często prosił cię o różne rady.. A ty Harrego. Harry też czasem się ciebie o coś pytał, ale rzadziej niż ty jego.
Miną rok. Dłuuuugi rok. Siedzisz sobie z Harrym w parku i gadacie. Od roku bardzo się zaprzyjaźniliście. A z Louisem oddalaliście się od siebie. Jego obchodziła tylko Sam. ,,Takie życie... Już nic na to nie poradzisz [T.I]"-Pomyslałaś. Nagle dostałaś SMS. ,,Ejj ]T.I] oświadczyłem się Samanthie ! Zgodziła sieę ! Yeeeeyy !!!" .
Harry- Kto to?
Ty: zaraz się dowiesz...
I rzeczywiście do Harrego też przyszedł taki SMS.
Harry: Ejj, nie płacz ! -powiedział gdy zobaczył cię bliską płaczu.
Pobiegłaś do domu. Wtedy, gdy Louis pokazał ci jej zdięcie, nie byłaś aż tak smutna jak teraz. A raczej zrozpaczona. Pobiegłaś do domu i zamknełaś się w łazience. Obmyłaś twarz zimną wodą. Nie wierzyłaś w tego SMSa .. A jednak... ,,Dlaczego ja?!!" -Myślałaś..
Nagle Harry rozwalił drzwi wszedł do łazienki i cię pocałował. To było coś niezwykłego.. Nigdy nie myślałaś ze Hazza tak dobzre całuje ! Odwzjaemniłaś pocałunek.
-Boże, błagam powiedz [T.I] że nic sobie nie zrobiłas !
Ty: Niee... Ale to słodkie ze się martwiłeś..
Harry: Ale chciałaś coś sobie zrobić, prawda?
Ty: Może... Ale ty mi w tym przeszkodziłeś.
Przytuliłaś się do niego..
Harry : Nie przejmuj się Lou.. I przepraszam za ten pocałunek, ale na serio się o ciebie martwiłem.. Bo cię kocham. Moze uznasz że jestem idiotą... Ale to prawda... kocham cię..
I pocałowałaś go.. W sumie, to od niedawna też coś czułaś do Harrego.. On zawsze był przy tobie. A Louis nie. Ale teraz.. zakochałaś się w Harrym do szaleństwa.. Jak cię pocałował.. Zakochałaś się w jego oczach, zapachu i włosach. Od tego właśnie dnia byliście parą.. Pogodziłaś się z tym, ze Sam jest narzeczoną Louisa, nadal byłaś jego przyjaciółką. A z Harrym byłaś baaaardzo szczęśliwa. Bardziej niż kiedykolwiek.

